Quantum Universe

Quantum Universe

I

„Możecie mordować, kraść, palić, zabijać, niszczyć. Pokażcie światu, z kim mają do czynienia.”
Jonathan, wracając z ataku chce jeszcze wstąpić do karczmy, jednak tam... wszyscy byli martwi, pozabijani przez nieznanych mu ludzi.
-Co tu się stało? Xenon nic nie wspominał, żeby zaatakować tawernę. To mi nie wygląda za dobrze. Los Muendos ma konkurencję. Cóż, będę musiał o tym powiedzieć Xenonowi.
Miasto jest zaniepokojone ostatnimi ruchami Los Muendos i Xenona. Zwalnia w tym celu z aresztu twórcę GWAB – Galaktycznego Wydziału Agencji Bezpieczeństwa, Vengaula Devalsky. Aktualny burmistrz miasta przyznał mu stanowisko pułkownika. Ten od razu stawia na zdecydowane kroki – wysyła dwóch ludzi do ruin klasztoru w celu odnalezienia jakiegoś śladu. Napotykają się na informacje, które podstawił im tam Xenon. Wracają z nimi do pułkownika.
-Żołnierze, dlaczego tak długo wykonywaliście mój rozkaz? Niesubordynacja będzie ukarana. Odnaleźliście chociaż coś ciekawego?
-Udało nam się odkryć prawdziwy cel Xenona. Wszystko skupia się wokół jednego miecza – Quantum Universe.
-(Więc to o to przez ten cały czas mu chodziło, niedobrze) Dobrze. Dziękuję za tę informację. Na razie możecie iść. Macie stawić się za pół godziny.
-Tak jest, pułkowniku.
Vengaul tworzy pomału plan przejęcia władzy w mieście. Zamierza dzięki temu pozbyć się niewygodnych ludzi, żeby móc spokojnie konfrontować się z Los Muendos. Zwalnia w tym celu z więzienia dawnego współpracownika – Lewusa. Tymczasem grupa szturmowa GWAB zabija trzech Muendosów. Xenon zmuszony jest powołać nowe zebranie. Musi zrobić pewien krok w stronę zaufania wobec wszystkich z Los Muendos. W tym czasie Wargoth mści się na zamordowanych, zabijając jednego z nich.
-Same słabeusze. Nawet się nie spociłem, a ten robal już zdechł. No cóż, w sumie to powinienem się cieszyć. Mój miecz, Pedral el Egzekutia, sprawdza się doskonale. Nasz świętej pamięci brat postarał się, gdy go wykuwał...
Na polanę przybywa Xenon.
-Wargoth, dosyć tego obijania się. Dziś o północy kolejne spotkanie Los Muendos. To wyjątkowa sytuacja. Wróg zaczyna rosnąć w siłę, a my straciliśmy kilku ludzi. Masz się stawić, przybędą wszyscy lordowie...
Wybija północ, gdy w El vacio dobiega czas na spotkanie. Wszyscy przybywają punktualnie.
-Witam was po raz kolejny, Los Muendos. Jest to zebranie powołane z nadzwyczajnych pobudek. Wróg powiększył swoją liczebność do około dziesięciu, piętnastu osób. Natomiast my straciliśmy czterech ludzi. Żeby wygrać tę wojnę, będziemy musieli wzajemnie sobie zaufać. Wzajemnie się otworzyć. Jako pierwszy krok, chciałbym pokazać wam, kim naprawdę jestem...
Xenon zdejmuje maskę. Ujawnia im twarz Zygfryda.
-Pewnie jesteście bardzo zaskoczeni. Rozumiem taką reakcję. W jednej chwili dowiedzieliście się, że wasz wróg jest waszym przyjacielem. Tak, to ja. Wszyscy myśleli, że zginąłem. Jednak to od początku była tylko gra. Wszyscy teraz przekonają się o mojej potędze... potędze Zygfryda.
Zygfryd daje Muendosom trochę czasu na oswojenie, po czym rozdziela im zadania. Zmienia też Rasputinowi zadanie. Przydziela go do Wargotha, z którym ma przeniknąć do miasta w przebraniu i wydobyciu informacji, gdzie była przechowywana najnowsza broń Vengaula – bomba Solarusus. Nikt jednak nie wiedział jeszcze, do czego chciał wykorzystać ją pułkownik. Ten zaś uwolnił z więzienia Lewusa, bliskiego współpracownika z dawnych czasów. Ustanawia go jako prawą rękę. W tym samym czasie cała brygada Nijo przenosi się do Doliny Magicznych Rud, do których przybywa uwolniony od wpływu Soprana Hyper. Rozmawia z Nijo o obecnej sytuacji.
-Hyper, ja nie mogę Wogenowi powiedzieć tego prosto z mostu. To, że Xenon to Zygfryd, będzie dla niego szokiem.
-Nijo, doskonale to wiem. Ale nie mamy innego wyjścia. On musi poznać prawdę.
-Poza tym, nie tylko Xenon nam zagraża. Vengaul został zwolniony z aresztu. Mianowali go pułkownikiem, wyobrażasz to sobie?
-Vengaul? Przecież osobiście go wsadziłem do więzienia za użycie zaklęcia, którego nazwy nawet nie mam prawa wypowiedzieć. Co za debile pracują w tym wojsku... Niedługo przybędzie oddział Alfa. Osobiście ich zwerbowałem. Mam nadzieję, że reszta z brygady ich zaakceptuje. Poza tym mamy jeszcze ten dawny plan...
-Rozumiem, zatem... opowiem mu o tym...

II

„Wogenie, musimy Ci powiedzieć straszną prawdę dotyczącą Xenona. No, tak właściwie, to dotyczącą Zygfryda...”
Spotyka się ze zdecydowaną postawą Wogena.
-Coś ty powiedział?!
-No to może zacznijmy od początku...
Nijo specjalnie sfałszował część historii. Takie rozkazy otrzymał od Xenona. Miał wprowadzić Wogena w błąd. Żeby myślał, że Apocalypsus i Xenon to ta sama osoba. Po skończeniu opowieści Wogen jest przybity. Idzie nad pobliską rzekę, aby rozmyślić o wszystkim. Hyper tymczasem prosi Nijo o rozmowę.
-Nijo, powiedziałeś mu?
-Musiałem. Nie wiem, czy to zniesie.
-Przybył oddział Alfa. Kilku dawnych przyjaciół: Nord, Vergon, Sylen, Zarg i Amant. Jeszcze oprócz nich jakiś bliski człowiek Sylena. Ogółem podzieliliśmy się na grupy. Nord, Sylen i ich kolega, chyba Jodin, mają za zadanie nawiązanie bezpośredniej walki z Xenonem. Vergon w razie potrzeby będzie im pomagał. Zarg i Amant pomogą Sopranom. Będą ich chronić.
Tymczasem Xenon zauważa, iż musi sobie pomóc w poszukiwaniu Quantum Universe.
-Ale się porobiło. Od dwóch miesięcy nie musiałem ich używać. Ale cóż, mam już za dużo przeciwników. Muszę przelać trochę krwi.
Rozpoczyna inkantację tworzenia.
-Mroczne z zaświatów przyzwanie. Ciała zmartwychwstanie. Zbezczeszczenie duszy, niech to ciało ruszy!
Obok Xenona pojawiają się cztery klony odziane w jego szaty.
-Dobrze. Teraz muszę wprowadzić tylko odpowiednią kombinację moimi... marionetkami.
Wysyła wszystkie do poszukiwań. Jedna wychodzi z ruin, druga w głębinach morskich pływa, zaś trzecia zajmuje się jednym ze schwytanych sierżantów GWAB-u.
-W takich opuszczonych ruinach niczego nie znajdę, Quantum Universe...
-Musi być ukryte gdzieś indziej, ale to nic. Na szczęście nie muszę tego szukać sam...
-Tutaj też nic nie ma...
-Ehh, powróćmy do naszych przyjaciół...
-Jak widzę wróciliście do akcji. Wam się nigdy nie znudzi? Doskonale wiem, że zależy wam jedynie na przejęciu władzy. A teraz gadaj, gdzie jest Vengaul?
-Niczego ode mnie nie wyciągniesz. Jestem żołnierzem. Prędzej zginę, niż zdradzę pana pułkownika.
-Rozumiem, właśnie przez taką głupią odpowiedź utracisz życie. Ale cóż, to nie mój problem. Ja i tak odnajdę Vengaula, albo on odnajdzie mnie. Żegnaj i nigdy nie wracaj. Khod Kornal El Egzekutija!
Tymczasem Jonathan wraca do Xenona ze złymi wieściami. Był w obozie orków.
-Panie mój, mam bardzo niepokojącą wiadomość.
-Wejdź i opowiedz o tym.
-Lares nie żyje. Jakiś ork zabrał jego ciało. Nie wiem, jak te tłumoki mogły na to pozwolić...
Bez chwili zastanowienia Xenon teleportuje się niedaleko więzienia, w którym leżał Lares. Wzywa do siebie tamtejszego przywódcę.
-Jak mogliście do tego dopuścić. Przecież wiecie, jak mi na tym zależało.
-Panie mój, to jeden z naszych braci wziął je. Ciągle go szukamy. A ty, nie masz prawa nas osądzać.
-Nie będziesz mi mówił, co mi wolno, a co nie. Taki śmieć nie będzie mi mówić, co wolno, a co nie. Taka gnida... Khod Kornal El Egzekutija!!
Wzburzony Xenon niemal natychmiast zabija orka, który ośmielił się w ten sposób do niego mówić. Teleportuje się do El vacio, żeby przeanalizować swoją sytuację. Rasputin i Wargoth podchodzą pod mury miasta w przebraniach.
-Rasputin, to był niezły pomysł, aby ubrać się w stroje obywateli miejskich.
-Ta, będziemy mogli bez przeszkód wejść do miasta.
-(A ja, wreszcie będę miał okazję, by wypróbować Pedral el Egzekutii.)
Od razu zaczynają szukać bezpiecznego i odizolowanego miejsca. Vengaul aktualnie omawia z gubernatorem plany działań.
-Vengalu, długi czas nie odpowiadałeś na moje wezwanie. Czy na pewno wiesz, co robisz?
-Gubernatorze, przepraszam za brak mojej punktualności, ale musiałem dopracować szczegóły planu.
-Zatem przedstaw mi go.
-Chodzi tu o zniszczenie całego zła w postaci Xenona. Dostałem informacje, iż obecnie szuka Quantum Univers w Dolinie. Wyrwiemy chwasty razem z korzeniami. Zdecydowałem o zbombardowaniu Doliny za pomocą bomby Solarusus.
-Zaraz, przecież tam znajdują się moje złoża rudy. Górnicy. Nie mam zamiaru wydać zgody na to działanie...
Vengaul ujawnia swoją zdradę. Szybko dobywa miecza i przeszywa nim gubernatora, zaś oddziały GWAB przejmują władzę w mieście przy pomocy siły.

III

„Vengaul, planowałeś ten zamach od początku. Chciałeś przejąć moją władzę. Wcale nie jesteś lepszy od Xenona. Chcesz zlikwidować setki niewinnych osób, wyrwać chwasty razem z korzeniami? To niehumanitarne.”
-Gubernatorze. Sądzę, że ty nie powinieneś prawić mi morałów. Wiem wszystko o twoich przekrętach... jakim podłym jesteś człowiekiem. Do tego nie zrobiłeś nic, aby powstrzymać Xenona. Ja natomiast wykonam jeden prosty ruch i pozbędę się go. Moją misję zapoczątkuję zabiciem Ciebie, nędzny robalu.
-Nie, nie zgadzam się...
Gubernator umiera. Vengaul przejmuje pełnię władzy.
-Dziękuje gubernatorze za to, że opiekowałeś się moim miastem, kiedy ja byłem w więzieniu. Naprawdę dziękuję Ci. Teraz mam wystarczające środki do aktywowania bomby Solarusus 69.
Natomiast Xenon teleportuje się w pobliże ruin klasztoru.
-Minęło już zbyt dużo czasu od uprowadzenia ciała Laresa. Ono jest niezbędne w dalszych poszukiwaniach Quantum Univers. W drodze do nowej mocy...
W samym centrum zauważa pozostawioną tam kulę mocy, jednakże zabezpieczoną.
-Heh, Nijo nałożył barierę na kulę energetyczną. Zapomniał jednak, że aby zatrzymać moją moc, potrzeba miliarda takich barier. Tak to już jest, gdy nie docenia się potencjału przeciwnika...
Xenon przygląda się głębiej.
-Szkarłatny i beznamiętny kwiecie lotosu, szklana i niespodziewana pułapko, czarna i głęboka trumno, gilotyno życie odbierająca, pokaż mi me pragnienie, grzechów ukojenie...
Kula zaczyna ukazywać mu urywki miejsca, w którym ukrywa się ork z ciałem Laresa. Udaje się do niego.
-Zaszedłem już tak daleko. Ciało przywódcy strażników znajduje się blisko. Wchłonę go i dowiem się, gdzie jest Quantum Univers. Moi przeciwnicy nie są w stanie mnie tknąć, to co dopiero, gdy zwiększę swój potencjał.
-Czuję tą złowrogą moc. Więc pan Xenon mnie odnalazł. Wiedziałem, że nie powinienem zabierać tego ciała.
-Czołem żołnierzu. Widzę, że sobie przesiadujesz...
W przerażeniu ork próbuje się wycofać.
-Czyżbyś odczuwał lęk w mojej obecności? A może nie chcesz mi oddać mojej własności? Może powinienem dalej wpajać Ci to fałszywe poczucie bezpieczeństwa? Jesteście tacy naiwni, na dodatek powinieneś się odwrócić.
Za orkiem stały już wszystkie pozostałe kopie Xenona.
-A więc to tak. Długo zastanawiałem się jak to możliwe, że tak szybko się przemieszczasz, a ty masz swoje marionetki, którym wstawiłeś maski. Pewnie podczas ataku na miasto używałeś właśnie tego zaklęcia.
-Dokładnie. I to ja udałem się za Sopranem do wymiaru Świątyni. Ale dość wspominania starych dziejów. Oddaj ciało...
Widząc odmowę orka Xenon przywołuje potężne płomienie w środku obozu i zabezpiecza siebie oraz ciało Laresa, przenosząc je na pobliskie wzniesienie.
-To było potężne uderzenie. Ledwo przekierowałem siłę eksplozji na wgłębienie. Istoty śmiertelne bywają zadziwiające. Ludzie mordują, szykanują oraz dyskryminują orków. Pomimo tego on pomógł temu człowiekowi. Doceniam taką odwagę i dlatego nie rozćwiartuję jego ciała. Co zaś się tyczy Ciebie, Laresie Diquart, wchłonę wszystkie komórki twego ciała i dowiem się, gdzie jest Quantum Univers...
-Uwolnienie... Umysłu ubezwłasnowolnienie, przechwycenie pamięci. Interceptis Khod Externo Darcum. Zakazane, podziemne zaklęcie blokady pamięci. Aktywacja!


IV

„Przyjaciele, wykonaliście kawał dobrej roboty. Dzięki wam, wyrastające w tym mieście korzenie zła zostały wyrwane. Dzięki wam, Agencja Bezpieczeństwa wyzwoli te okolice z okowów. Nadchodzą lepsze czasy. Szczególnie chciałbym podziękować mojemu wiernemu przyjacielowi, komandor Lewus przez cały czas wspierał nasze działania. Pracuję z nim już od wielu lat i nigdy nie wystąpił przeciw mnie. Dziękuję Ci. Nasze cele zostały już prawie osiągnięte. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze śmierci Xenona. Zabicie go to nasz priorytet. Stoi mi na drodze do korony tej planety. Nikt inny nie jest w stanie zaopiekować się ludzkością tak jak ja.”
Oficjalnie GWAB przejmuje władzę w mieście. Rasputin i Wargoth muszą skryć się w jednym z opuszczonych domów, aby nie zostać wykrytymi.
-Wargoth, przypilnuj wejścia. Skontaktuje się z mistrzem Xenonem.
Muendos przystosował się do jego polecenia, zaś Rasputin kontaktuje się z Xenonem.
-Panie, jesteśmy już w mieście. Oddziały Vengaula niedawno przejęły tutaj władzę. Teraz wzięlibyśmy się za rozbrojenie Solarusus, lecz prosiłbym o radę, gdzie ono może być.
-Rozumiem, bomba Solarusus jest przechowywana gdzieś w gmachu ratusza. Na pewno jest dobrze ukryta. Pamiętajcie, że jeśli nawet rozbroicie bombę, będziecie mieli na karku wielu strażników, może nawet samego Vengaula.
-Dobrze. Myślałem, że uda nam się załatwić to po cichu lecz w obecnej sytuacji stwierdzam, że to niemożliwe.
-Nie jest dla mnie istotne, jak tego dokonacie. Wymagam jedynie, abyście wykonali polecenie. Jeżeli to wszystko to kończę połączenie. Wyruszam do wymiaru Świątyni Wymarłych. To na razie.
Kończy się połączenie. Rasputin i Wargoth wychodzą szukać bomby. W tym czasie odwrócony klon Soprana został ustanowiony nauczycielem Wogena od magii. Ten zaś ostatecznie postanowił, że będzie walczyć ze swoim bratem. Rozpoczął intensywne praktyki u swojego mistrza. Nie idzie mu jednak zbyt dobrze z magią telekinezy.
-Chyba telekineza nie jest dla Ciebie. Natomiast martwi mnie co innego. Gdzieś niedaleko w obszarze kilkunastu kilometrów doszło do potężnego wyładowania many.
-To Zygfryd, jestem tego pewny. Poznałbym tą energię nawet na końcu świata.
-Wchłonął czyjąś moc. Dlaczego nikt go nie powstrzymał? Jeżeli dosiądzie Quantum Univers to jego moc przekroczy granicie człowieka...
Zaklęcie Xenona odczuli również inni z brygady. Hyper, Nijo i Code przybywają do miejsca spotkania z zwiadowcami: Miszonem i Hurpem. 
-Gdzie to się stało?
-Miejsce eksplozji znajduje się w lesie na północy wschód stąd. Pozostało tam duże wgłębienie. Natomiast nie ma ani śladu po Xenonie. Aż boję się pomyśleć co się stanie, gdy go zdobędzie. Ten potwór będzie chciał zniszczyć to, co stworzyliśmy...
Tymczasem Xenon kroczy ku portalowi do Świątyni Wymarłych. Odmieniony przez moc strażnika portalu, oczy zaczęły mocno świecić czerwienią mocy, lecz maska zmieniała ten kolor na niebieski.
-Jakież to wspaniałe uczucie. Czujesz, że w twoich żyłach płynie moc przewyższająca gatunek ludzki. Dzięki niej możemy zobaczyć wszystko. Włącznie z moim pragnieniem. Klucz do władzy znajduje się w Świątyni Wymarłych. Powracają wspomnienia. Nadchodzące zniszczenie jest dla mnie całkiem sentymentalne...
Xenon dociera do portalu. Wchodzi do wymiaru Świątyni, gdzie dociera do miejsca walki z Sopranem. Zastaje tam... Annę, która odzyskała siły po wydaleniu z siebie Julo.
-Proszę, proszę. Cóż za spotkanie. Dawno się nie widzieliśmy... Anno.
Na raz powracają wspomnienia z tego, co się wydarzyło po ucieczce Soprana z tego wymiaru.
-Zygfrydzie, co się stało?
-Julo i Sopran zostali odesłanie do odległego wymiaru. Nazywa się Kelprotex.
-Kelprotex... ale jak, przecież byliśmy tu tylko we dwóch...
-Anno, jesteś tak bardzo naiwna. Kto przeciągnął Soprana i Hypera na ciemną stronę. Kto przeprowadził atak na miasto, kto przeteleportował nas tutaj? Ja. Czekałem na ten moment sto lat. Moment, w którym zreplikuję głowę Soplicusa Rangosa i pochłonę jego moc... Transformacja, Ognisty Demoniczny Książę.
Po chwili Anna powraca do rzeczywistości.
-Zamknąłeś mnie w Mieście Wymarłych. Myślałeś, że nie dam sobie rady. Tymczasem ja stoję tutaj przed tobą i nie pozwolę Ci zdobyć Quantum Univers.
-Zawsze było w tobie coś interesującego. Dzięki treningom z Rangosem prawie dorównałaś poziomem Zeroxowi. Dokonałaś jednak niewłaściwego wyboru. W tym momencie jestem zmuszony unicestwić całą twoją nadzieję i wolę walki...

V

Podczas batalii Anny z Xenonem, do jednego z przeciwników Xenona dociera wieść o strażniku przez niego opętanym – Lauronie. Poprzez wcześniejsze zatargi zamierza do niego dotrzeć. Lauron sam zaś odnajduje swoje przeznaczenie w Dolinie Magicznych Rud, gdzie ukrywał się od ostatniego czasu... Gregor Rechter.
-Informator mówił, że to w tym obozie znajdę mordercę mojego przyjaciela. Jednak nikogo tutaj nie widzę. Czyżby zrobiono mnie w balona?
Po chwili wychodzi z ukrycia Gregor
-Proszę, proszę. Strażnik Portalu Lauron. Minęło coś koło dziesięciu lat od naszego ostatniego spotkania.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz. Wiem jednak, że to ty zabiłeś mojego człowieka. Wiem, że to ty zabiłeś Mundo. Teraz ja zabiję Ciebie gnoju.
Opętany szarżuje, lecz zostaje zatrzymany.
-Niemożliwe, zablokował mój miecz. Jakim cudem zatrzymał moje ostrze samą ręką?
-Teraz już rozumiem. Xenon namieszał w twoim umyśle. Normalnie Lauron wiedziałby, jak mnie podejść. Twoja pamięć została zablokowana... 
Zauważając, że Lauron sam nie da sobie rady, Gregor zabiera go do swojej wieży daleko od miasta i doliny. Tam udaje mu się przegonić klątwę, która dzierżyła na ciele strażnika. Ten zaś budzi się z oszołomienia dopiero po dwóch godzinach.
-Moja głowa, gdzie ja jestem? Cóż to za miejsce? Zaraz, zaraz, przecież ty jesteś Gregor Rechter. Myślałem, że już więcej się nie spotkamy.
-Czasami mimowolnie spotykamy ludzi, o których woleliśmy zapomnieć. Jednak ty omamiony przez Xenona, przybiegłeś do mnie. Widzisz Lauronie, uratowałem Ci życie, odblokowałem twoją pamięć. Co prawda moc strażnika zniszczyła moją szatę i maskę, ale to i tak mogło skończyć się o wiele gorzej.
-Rozumiem, to dlatego czuję się, jakbym przed chwilą walczył z Xenonem w mieście. Gregor, tak właściwie to dlaczego mi pomogłeś? Myślałem, że znienawidziłeś mnie po tamtym incydencie.
-Owszem nienawidzę Cię, jednak sytuacja wymaga odłożenia prywatnych spraw na bok. Xenon ciągle rośnie w siłę. Stworzył marionetki, które posiadają wysoką część jego mocy. Na domiar złego wyczułem przyrost jego mocy. Jak widzisz wszyscy musimy połączyć siły. Jesteś inteligentnym człowiekiem, więc wiem, że na to przystaniesz. Przeteleportuję nas do mojego laboratorium, a tam przyzwiemy twoją zbroję strażnika portalu. Niechaj walka z tyranem zostanie rozpoczęta.
W mieście Wargoth pilnuje wejścia do hotelu. W środku zaś Rasputin zabija klucznika i otwiera tajemne drzwi do podziemi miasta. Tam też miało znajdować się Solarusus.
-Chyba jest gdzieś tutaj.
Vengaul natomiast spogląda na to wszystko z góry.
-Ależ wy jesteście ograniczeni. Myśleliście, że po waszym przejściu przez bramę miasta nie wyczuję waszej energii życiowej? Niefortunnie dla was, wasza energia zdradziła również waszą tożsamość. Wargothu i Rasputinie, doprowadzicie mnie do Xenona. A kiedy dojdę do niego, osiągnę Quantum Univers. Solarusus nie będzie mi już więcej potrzebne...
Omawia wraz z Lewusem swój plan. Na początku obserwuje Rasputina. Tymczasem Xenon dokańcza swego z Anną.
-Niemożliwe. Taka moc... z taką łatwością zepchnął mnie ze skarpy i połamał żebra oraz kości...
-Anna, niewątpliwie nauczyłaś się wiele, jednak moja moc jest nie do pojęcia dla zwykłego śmiertelnika. Powiem Ci, że spotkał Cię wielki zaszczyt. Będziesz pierwszą osobą, którą zabiję po mojej przemianie.
Przenosi się do Anny, gdzie zaczyna inkantację zaklęcia śmierci.
-Tańczące czarne płomienie, więdnące narcyze, pozbawieni chwały zdradzeni wojownicy, kosa życie ukracająca, krew sącząca się rany, nekromanta praw natury pozbawiony, jaskinia bez światła, ludy pozbawione nadziei, nieskończona księga zaklęć mroczne zaklęcia posiadająca. Użyczcie mi swej mocy, będę wam pośrednikiem...
Nad Xenonem pojawia się nieoczekiwanie wielka kula płomieni, która uderza w niego, odpychając do pobliskiego kanionu.
-Co do diabła, przecież to nie było moje zaklęcie.
Nad nim pojawia się Hyper
-Dawno się nie widzieliśmy Xenonie. Czekałem długo na tę chwilę.
-Dankowski. Wiedziałem, że w końcu przybędziesz. To będzie twój koniec...
Przyczajony Hurp wystrzeliwuje serię pocisków z kuszy. Jeden z nich trafia wprost w maskę Xenona, która ulega rozpadowi. Ujawnia się blizna mocy na twarzy oraz krwiste oczy.
-Teraz już rozumiem. To dlatego wyczuwałem od Ciebie zupełnie inny rodzaj mocy. Twoje ciało i dusza zostały całkowicie zmodyfikowane... Xenon, to co robisz jest po prostu głupotą, jedną wielką brednią.
-Brednią powiadasz, tak wy ludzie podchodzicie do wszystkiego, co jest dla was niezrozumiałe. Ja jedynie zrobiłem to, czego ty bałeś się osiągnąć jako przywódca Arantos, dokonałem scalenia dusz. Właściwie to nie powinienem zwracać uwagi na twoje słowa. Użyłeś nędznej sztuczki strzały z dystansu i myślałeś, że to wystarczy by mnie pokonać. Zamiast tego powinieneś kazać wyjść swoim przyjaciołom z ukrycie. Code, Light Sopran i Miszon. Nawet straceńcy w oczach ludzi idą na bój. Zdumiewające. Wszystko tylko po to, aby mnie unicestwić, rozsądniejszym rozwiązaniem byłoby dla was zupełnie coś innego.
Od słów Hyper przechodzi do czynów.
-Ciekawi mnie, jaki będzie jego kolejny atak, po Hyperze zawsze można spodziewać się ładnych fajerwerków.
Ten zaś wyciąga broń i zbliża się nieuchronnie do Xenona.
-Interesujące, chcesz ze mną walczyć za pomocą miecza. Przeteleportowałeś tutaj swoich kompanów, więc czemu tak się ograniczasz?
Iluzja Hypera daje efekt w postaci wbicia miecza w ciało Xenona.
-Wielki lordzie Xenonie, zobacz jak łatwo dałeś się podejść. Nie rozpoznałeś mojego klona i pozostawiłeś odsłonięte plecy.
-Hyper, przestań używać takich nędznych sztuczek...
Xenon uwalnia się od miecza Hypera. Tuż po chwili na miejsce przybywa jeden z Muendosów – Eryman.
-Panie, znaleźliśmy to, czego pan szukał. Znajduje się w Świątyni Wymarłych. Jeżeli chcesz, mogę zająć się Hyperem osobiście.
-Dobrze, zatem pozostawiam Hypera tobie. Możesz z nim zrobić co Ci się żywnie podoba, nie jest mi już potrzebny.
-Nie pozwolę Ci!
Szarża Hypera została skutecznie udaremniona przez Xenona. Zaraz po tym teleportuje się w pobliże świątyni.

VI

„Rozpoczyna się, Quantum Univers wzywa mnie. Przeznaczenie się wypełnia. Wszystkie rzeczy, wszystkie istoty, wszystkie wymiary, wszystko stanie się moją własnością. Moje imię będzie wieczne. Ja będę stał na piedestale wszechświata. Zaprowadzę nowy porządek. Być może niezrozumiały, ale wspaniały. Niech to się dzieję!”
Xenon dociera do świątyni. Odnajduję tam pradawną broń Azdarna. 
-Więc tak wygląda Quantum Univers. Legenda pierwszych czarnych magów. Obiekt pragnień wielu istnień. Teraz tu stoję przed nim i za chwilę stanę się jego prawowitym właścicielem.
W momencie wzięcia miecza do dłoni dochodzi do gwałtownej fuzji.
-Co to za dziwne uczucie, jakby jakaś siła wypełniała wszystkie moje tkanki...
Moc Quantum dociera do ciała Xenona. Nie łączy się z nim całkowicie, lecz ten nie zwraca na to uwagi. Blizna na jego twarzy podwaja się, szata pod wpływem mocy zostaje rozerwana, wskutek czego Xenon został zmuszony zrobić fałszywą prezencję, żeby nikt nie dostrzegł jego pieczęci, pozostaje jedynie dolna część szaty. Ogląda nowo zdobyty miecz z zachwytem.
-Wspaniale, czuję się odmieniony. Zrównałem z ziemią wszelkie ludzkie ograniczenia i słabości. Moje ciało jest teraz zbudowane z czystej mocy. Jestem wielowymiarową istotą. Nie ma już takiej osoby, która by mogła pokrzyżować moje działania. Wszystko się dzieje tak, jak sobie zaplanowałem...
Powoli kroczy do wyjścia. W mieście Rasputin dochodzi do starego składowiska śmieci, gdzie wyczuwa Solarusus.
-Czuję pulsującą energię z tych gratów. Solarusus musi leżeć głębiej. Jestem już tak blisko. Nie mogę się poddać...
Śledzący go Vengaul pojawia się niespodziewanie.
-Witaj Muendosie.
-Co do...
Atak Vengaula wzmocniony magią paraliżuje Rasputina.
-Żałosny amatorze, przed wejściem na terytorium wroga zawsze sprawdzaj, czy posiada czujniki mocy oraz czy puls energii nie jest sztucznie wysyłany przez oponenta. Solarusus tutaj nie ma. A teraz pora, abyś otrzymał sprawiedliwą karę. Divenrum... Kanita Puniszta!
Moc zaklęcia przenosi Rasputina za kraty. Broń zaś została całkowicie unieszkodliwiona.
-Doskonale, z niebywałą łatwością udało mi się uwięzić Rasputina. Za moment powinien się obudzić.
-Co się dzieję? Jakby ogień rozpierał moją klatkę piersiową. To nie był normalny atak.
Wstaje i patrzy wprost zza krat na Vengaula.
-Dlaczego utrzymałeś mnie przy życiu? Mogłeś mnie zabić. Po tym wszystkim Zygfryd na pewno nie spełni mojego marzenia. Wszystko straciło sens.
-Domyślam się, co to za marzenie. Xenon obiecał Ci przywrócenie twojej rodziny do życia w zamian za pomoc. Niestety, zostałeś oszukany Rasputinie, ten człowiek raczej nie będzie chciał tego zrobić.
-Że co ty powiedziałeś? To insynuacja! Zygryd nie okłamałby mnie. On jest moim przyjacielem. Żeby to zrobić potrzebuje Quantum Univers. To przez takich ludzi jak ty, moja rodzina nie może wrócić.
-Jeszcze przed aresztowaniem zajmowałem się sprawą morderstwa twojej rodziny. Sprawcą tej masakry był właśnie Zygfryd. On na pewno nie będzie chciał tego zrobić.
-Co ty mówisz? Kłamiesz Vengaul! To Zygfryd uratował mnie przed śmiercią w mieście. Potajemnie osłonił mnie swoim zaklęciem. Potem zrobił wiele rzeczy, żeby mi pomóc. Nie uwierzę Ci... nie przekonasz mnie... to pewnie twoja sprawka...
Vengaul kończy przesłuchanie i idzie przemyśleć sytuację.
-Wiedziałem, że łatwo nie będzie. Trzeba złapać Wargotha. To już zostawię Lewusowi. Muszę przyznać jedno, Xenon jest mistrzem w swoim fachu, ma wokół siebie bardzo zaufanych ludzi. Ja niestety nie miałem tyle szczęścia w przeszłości...
Tymczasem Nord i Zarg przeszukują ruiny niedaleko portalu.
-Sopran mówił, że to zaklęcie jest tutaj, ale coś nie mogę znaleźć. Brakuję nam tylko tego czaru do zainicjowania kolejnej fazy naszego planu.
-Nord, jest tutaj na półce. Było osłonięte powłoką ledwie widocznej, magicznej energii.
-Doskonale Zarg. Skontaktuj się z Sylenem i przekaż mu, żeby wyruszył. Będę go potrzebował.
-A więc już chcesz wyruszyć. Skąd ten pośpiech?
-Nasz przyjaciel i tak czekał wystarczająco długo. Nie możemy pozwolić, aby coś się stało wbrew woli naszego pana. Dalej Zarg, chodźmy ku nowej przyszłości.
Wyjście Xenona z świątyni wywołuje potężne trzęsienia ziemi w pobliskich wymiarach. Odczuwają je niemal wszyscy. Niepokoi to Strażników Portalu, którzy zwołują spotkanie najlepszych spośród nich. Przewodniczy im lord Percival.
-Witam was na trzecim w historii spotkaniu elitarnych strażników portalu. Wasze umiejętności, intencje oraz wola walki pozwoliły wam przynależeć do tego grona. Eduardo, Smyth, Jordan. Misja przed którą stoimy jest niemożliwa do wykonania. Mimo to dla nas, strażników, rzeczy niemożliwe nie istnieją. Naszym zadaniem jest pojmanie Apocalypsusa, powszechnie znanego jako Xenon. Dopuścił się wielu przestępstw ostatniego poziomu ciemności. Jego ostatnim, a zarazem najpoważniejszym wykroczeniem jest zakłócanie równowagi wymiarów potężnym trzęsieniem ziemi.
-Lordzie Percivalu, czy jest to ten sam mag, który zamordował Fendora i Gordmara?
-Nie, tamtych dwóch zabił Sopran. Choć mógł mieć z tym coś wspólnego.
-Dziwi mnie tylko, że jedna osoba wywołuje tyle zamieszania. Niby jest tym boskim wysłannikiem, ale i tak jest to dla mnie dziwne.
-Xenon wykorzystuje uczucia i słabości osób, które spotyka. Samotność, ambicje, przytłumienie, rozczarowanie, dręczenie...
W więzieniu Rasputin porządkuje w swojej głowie i przekonuje się do tego, że Xenon zabił jego rodzinę.
-Zygfrydzie, przez ten cały czas oszukiwałeś mnie. Myślałem, że to Wogen i Mortarsi zamordowali moją rodzinę, a to ty byłeś za to odpowiedzialny... Ślepo za tobą podążałem. Ludzie mnie znienawidzili. Teraz będę tu tak leżeć i powiem Vengaulowi, co o tobie wiem. Strażnik!
-Hę, co jest?
-Będę mówił. Doprowadźcie mnie do Vengaula.
-Zatem do pokoju przesłuchań...
Vengaul zostaje poinformowany o decyzji Rasputina. Natychmiast udaje się do pokoju, gdzie na niego już czeka jeden z oficerów GWAB pilnujący sytuacji.
-Więc zdecydowałeś się ze mną porozmawiać Rasputinie. To mądra decyzja.
-Xenon mnie oszukał, więc nie widzę powodów, by mu dłużej służyć. Poza tym stał się potworem wypełnionym mocą. To żałosne.
-Przez niego wielu ludzi boi się wstrząsów wtórnych w mieście. Rasputinie, powiedz mi, czy kiedykolwiek Xenon w obecności Muendosów wspominał o swojej przeszłości?
-Nie. Co prawda, wymagał od nas szczerości i wzajemnego zaufania, sam jednak nigdy się do tego nie stosował. Jedynie raz zdjął maskę i ujawnił swoją tożsamość, choć ja od początku wiedziałem kto to jest.
-Rozumiem, tak też myślałem.
-Właściwie to raz coś wspominał o jakichś eksperymentach...
-Eksperymenty? Wiesz coś dokładniej na temat tych doświadczeń?
W Rasputinie budzi się blokada Xenona.
-Vengaul, ty impertymencie! Chyba nie sądziłeś, że tak łatwo pozwolę Ci posiąść informacje na mój temat?
-To opętanie!
-Uciekaj szefie, ja się nim zajmę.
-Idioci to nie jest opętanie. To jedynie zabezpieczenie, jakie nałożyłem na tego zdradzieckiego kundla. Nadszedł wasz czas!
Przywołane przez Rasputina cząstki powietrza rozrywają niemal wszystko w pokoju, w tym ściany. Zabija ono wszystkich, którzy znajdowali się w środku. Lewus, czując zaburzenia w mocy natychmiast idzie przez miasto do więziennego pokoju przesłuchań.

VII

„To był bardzo mocny odrzut. Ciało Vengaula przebiło się przez strop budynku i przeleciało kilka metrów w powietrzu. To i tak zadziwiające, że ma połamane kilka kości. Co za wytrzymałość”
-Lewusie... Nie musisz aż tak analizować urazów mojego klona.
-Masz rację. Powiem Ci, że przez chwilę myślałem, że to twoje prawdziwe ciało.
-Mało brakowało. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Nawet po Xenonie. Użył swojego człowieka jako żywej broni. Jemu wcale nie chodziło o Solarusus. Posłużył się Rasputinem chcąc mnie wykończyć. Na szczęście nie udało mu się, byłem czujny.
-A Rasputin, będzie jeszcze w stanie gadać?
-Niestety, fale powietrza rozerwały jego ciało i wywołały wielki odrzut. Jedyne, co możemy zrobić, to poszukać, poskładać i pochować go. A raczej to, co z niego pozostało...
Xenon tymczasem podczas wędrówki natrafia na kamienny most, przy którym drogę zagrodzili mu Nord, Sylen i Zarg.
-No proszę, Nord. Minęło coś koło dwustu lat od naszego ostatniego spotkania w dolinie. Dobrze jest spotykać starych przyjaciół.
-Nie jesteśmy przyjaciółmi i nie mam zamiaru tracić czasu na bezsensowną paplaninę. Pozwól, że natychmiast przejdę do działania.
-Nie mów, że chcesz mnie pokonać z pomocą tych dzieciaków? Masz zamiar mnie rozwalić?
-Nikt nic takiego nie powiedział. Chcę jedynie zrealizować plan Soprana. On przewidział, że możesz się stać naszym przeciwnikiem... Dalej panowie, zaczynajmy.
-Przecież to jest zaklęcie przywołania.
-Głęboko pochowana pusta trumna, ambicje niepohamowane, moc zablokowana, ciało ogniwem życia będące, maska źródłem mocy będąca, maczeta która tworzyła przyszłość, oko które widziało wiele, mrok światłem udekorowany. Usłuchajcie naszego wołania, wspólnie odmieńmy rzeczywistość. Khod, Subortus Vitaem. Mroczne przywołanie!
Pomiędzy Nordem a Xenonem otwiera się niewielki portal. Po chwili się zamyka, a z odmętów wyłania się... Zerox, będący cały czas w ukryciu mag Arantos.
-Niemożliwe! Wiem, to przywołanie, ale przecież jego dusza została zniszczona!
Nie marnując czasu Zerox przystępuje do działania. Zbliża się do Xenona i łapie za rękę.
-Co ty wyrabiasz? Znowu chcesz pożegnać się z życiem?
-Idioto, nie zauważyłeś, gdzie trzymam moją rękę. Khod, Kornal El Egzekutija.
-Przecież to moje zaklęcie!
Wyzwolona moc odpycha Xenona o kilka metrów.
-Kornal El Egzekutia to moje zaklęcie! Nie ma takiej możliwości, aby on to wyzwolił...
-Ostatni bastion!
Atak Norda zostaje udaremniony.
-I na co Ci to było, obrona twojego najlepszego ataku to dla mnie pestka.
-Nordzie wytrzymaj tak chwilę. Tańczący berserker!
-Panowie, przez ten moment musicie go zająć. Naładuję zaklęcię do pełnej mocy.
Szarża Zarga zostaje powstrzymana przez przyzwaną kukłę Xenona. Strzała Sylena i kolejne pchnięcie mieczem Norda także nie skutkują.
-Wasze ataki są zbyt słabe, nie możecie mnie nimi nawet drasnąć.
-Przecięcie liny podtrzymującej życie. Śmierci ogniem wyzwolenie. Fala strachu przepływająca przez ciało. Divenra, Ignis Prorunpans!
Mgła many wywołana przez Zeroxa oraz jednoczesne użycie czaru Hellfire przez ukrywającego się za nimi Vergona daje dla nich możliwość mistyfikacji. Ilość energii zużytej przez Vergona powoduje tymczasowe osłabienie u pozostałych z ich grupy. Zerox odsapuje i patrzy na zniszczenie.
-Udało się, zaklęcie przyniosło oczekiwany rezultat, tylko teraz wszystko mnie boli.
Po chwili z ognia powstaje Xenon, lekko poparzony.
-Niemożliwe, moje płomienie na niego nie zadziałały.
-Używasz tak potężnej elektrokinezy a mimo to padasz przede mną na kolana. Nigdy nie pojmiecie mojej siły. Tak właściwie to te ognie przyniosły mi trochę korzyści. Moje ciało zaczyna się stabilizować. Ale nie martwcie się, śmierć z ręki najmroczniejszego lorda wszech czasów to dla was wielki zaszczyt. Możecie mi podziękować...
Zerox i Nord próbują wstać na znak sprzeciwu, lecz zostają natychmiast obezwładnieni.
-Leżeć, psy. Jeszcze nie skończyłem przemowy. Nie byliście w stanie przewidzieć mojego planu, który wymyślałem przez ponad pięćdziesiąt lat. W Dolinie Magicznych Rud żaden nie przejrzał na oczy, daliście się oszukać jak dzieci. Nie wiem, jakim cudem przetrwałeś zniszczenie duszy, ale to nie ma znaczenia. Teraz osobiście dopilnuję, abyś zdechł.
Sylen jeszcze próbuje wystrzelić w jego kierunku strzałę, lecz zostaje sparaliżowany przez piorun.
-Jesteście niewychowani. Nieładnie przerywać innym w konwersacji. Na czym to ja... a, tak. Wszyscy jesteście bandą ograniczonych ludzi, jak dziecinnie było wykorzystać Soprana, Hypera i resztę debili z tego wymiaru. Byliście dla mnie idealnymi marionetkami. Jednakże wszystko co dobre szybko się kończy. Zdychajcie w piekle, kompani!
Quantum wymierzone w Zeroxa zostaje zablokowane. Vergon wkroczył do akcji.
-Bardzo nierozważnie, Xenon. Nie zachowałeś czujności. Ukrywałem się za tobą cały czas od momentu, w którym Nord użył mocy ostatniego bastionu. To dziwne, zazwyczaj nie dawałeś się tak oszukać.
-To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Możesz się skradać, skakać, czarować, świetnie strzelać z długiego dystansu, dobrze posługiwać się mieczem oraz parować moje ataki. Wszystko staję się marne po spotkaniu ze mną. Po spotkaniu z niszczycielem ludzkich istnień.
-Więc dlaczego trzęsiesz się? Dlaczego twój oddech jest nierówny? Twoje serce nie nadąża pompować krwi, a to dlatego, że w tak krótkim czasie tak drastycznie zwiększyłeś poziom mocy. Sam zaciskasz sobie pętlę na szyi. A ja to dokończę.
-Przeżyjecie tylko dlatego, że mi się to podoba. Jednak następnym razem Vergonie, taki numer skończy się dla Ciebie czymś gorszym od śmierci. Khod Elementari!
Xenon ucieka do El vacio, gdzie zaczyna rozumieć sytuację.
-On ma rację, trochę przesadziłem. Dalsze szaleństwo mogłoby przynieść niezamierzone rezultaty. Widocznie będę musiał sam ustabilizować moją moc. Myślałem, że to zadziała automatycznie...

VIII

„Jak będziesz gotowy to powiedz Lauron”
-Dobrze. Muszę Ci powiedzieć, że ten miecz od Ciebie jest naprawdę wyśmienity. Świetnie naostrzony i precyzyjnie podkuty. Tak, teraz jestem gotowy Gregor.
Bez większych trudności zostaje przyzwana zbroja Laurona.
-Najlepiej będzie jeśli od razu wyruszymy. Czasu nie mamy dużo...
Lauron i Gregor ruszają szukać Xenona, zaś Wogen kończy swoje szkolenie. Osiągnął cel – uzyskał zbroję strażnika. Sopranowy klon zaczął w tym czasie odrzucać komórki Paulosa Kamra. Wogen budzi się z letargu.
-Więc to jest ta moc strażnika portalu. Jakaś taka niesamowita swoboda. Zbroja, którą na sobie mam wydaje się lekka pomimo tego, iż jest zrobiona z ciężkiego metalu... O nie... Lordzie Soplicusie, czy ta energia Ciebie zabiła, czy to jest granica twojej techniki, a może też to moja wina? Może nie powinienem Ciebie aż tak męczyć. Przepraszam, przepraszam mistrzu...
Klon w niewyjaśniony sposób ujawnia swoją pamięć pierwszej osobie, którą napotkał – Wogenowi. Ujawnia mu część prawdy dotyczącej Soprana, lecz specjalnie zamazanej jeśli chodzi o ślady mające go naprowadzić na Pradawnych. Wprawia to Wogena w całkowitą dezorientację w stosunku do tego, co usłyszał do tej pory, zaś klon znika.
-Czuję się, jakbym miał swój udział w tej przeszłości, dziwne uczucie, ale nie mam pojęcia, co to miało być. Ciało mistrza Soprana zniknęło... Udam się do reszty, za dużo się wydarzyło...
Wogen wyrusza do pozostałych z brygady, zaś Lauron i Gregor odnajdują zaginioną El vacio.
-Baza Los Muendos, cały czas była tak blisko. 
-Bądź czujny.
Tymczasem Xenon wyczuwa ich zamiary oraz zna dokładne położenie.
-Zmierzajcie dalej, tak, pozwólcie mi testować na was moją moc. Teraz, gdy kontroluję tą energię będę mógł sprawdzić efektywność moich ataków. Upewnić się, czy rozlewają wystarczająco dużo krwi oponenta...
Do jaskini wchodzi Draco. Niesie dość niepokojące nowiny dla Xenona.
-Draco...
-Panie mój, szamani orków twierdzą, że w wieży nekromantów pojawił się portal międzywymiarowy. Jest w pełni aktywny. Występują również wyładowania atmosferyczne. Muszą być jakoś powiązane z tym przejściem.
-Piekielny portal powiadasz? Rozumiem. To musi być sprawka szamanów z wymiaru Speysaut. Oni używają tego typu zaklęć. Jednak czemu chcą wejść do tego miasta? Wydaję się to ciekawe, lecz może się z tym wiązać nasza zguba. Sam sprawdzę, o co tu chodzi. Miałbym jednak do Ciebie prośbę. Zajmij się szczurami zmierzającymi tu. Potem możesz przybyć wraz z Muendosami do miejsca, które wyznaczę w stosownym momencie. Dziękuję za to, że powiedziałeś mi o portalu. Czułem zaburzenia mocy, ale byłem przekonany, że jest to związane z treningiem mojego brata. Dobrze, to tyle. Do widzenia Draco, Khod Elementari!
Xenon czym prędzej udaje się na wzgórze niedaleko wieży, gdzie oczekuje na Dedradona, zaprzyjaźnionego orka. Z portalu tymczasem wyłania się istota o potężnej mocy. Czekało na nią w wieży kilku ludzi, którzy przygotowywali portal.
-Doskonale, portal jest w miarę stabilny, można przez niego bezpiecznie przechodzić. Wydaje mi się, że przejście od tej strony powinno być szersze, Exforsie, Mango.
-Panie mój. Bardzo przepraszam, ale myślałem, że przybędziesz kilka godzin później. Może będę mógł to jakoś zrekompensować.
-W to nie wątpię, na razie jednak niech to poczeka, potrzebuję dostępu na szczyt tej wieży. Chciałbym to rozpocząć jak najwyżej jest to możliwe, w najwidoczniejszym miejscu...
Istota wspina się na sam czubek wieży, gdzie zaczyna tworzenie bariery.
-Miasto... miejsce, z którym wiążę wiele wspomnień. Unicestwić! Khod Vitem, Replus Adi Verce Porta. Elementari. Andace Plikto Glades Viderctum. Sygniale\'rangos Domare. Ignis Prorunpans...
Ukazuje się twarz istoty, twarz... Soplicusa Rangosa.
-Wewnętrzne uwięzienie, broń ostateczna, czarna kombinacja dziewiątego stopnia, aktywuję. Oczy feniksa!
Nad połową wymiaru powstaje bariera Sygnial. Była to starożytna umiejętność, dzięki której można było wykorzystywać czar mrocznego przywołania. Zaniepokojony przywódca strażników wymiaru wzywa do siebie Hypera, aby go o tym powiadomić. Ten zabiera po drodze Wogena, aby go zapoznać.
-Oszczędźmy sobie tych formalności. Widzę, że jest tak, jak zrelacjonował Dankowski. Całkiem Ci do twarzy w pancerzu noszonym przez wielu naszych wojowników.
-(Myślałem, że przywódca będzie chudszy)
-Dowiedziałeś się czegoś nowego o Xenonie?
-Jakby to powiedzieć. Obecnie nie Xenon stanowi problem. Ktoś nałożył barierę Sygnial. Otacza połowę waszego świata.
-Zaraz, czyli ktoś szykuję zapomnianą technikę Khod Mroczne Przywołanie Ciała?
-Dokładnie, jednak to chyba będzie działanie na skalę masową. Nie dość, że bariera ma cholernie duży zasięg, to jeszcze jest zabezpieczona silnym zaklęciem Domare...
Tymczasem Wargoth organizuje tajne spotkanie w ukrytej kapliczce. Zwołuje na nie Tyrranara, Erymara i Jonathana.
-Wargothu, mam nadzieję, że miałeś poważny powód, aby ściągnąć nas tutaj. Każdy z nas dostał zadania, które koniecznie trzeba wykonać.
-Nie będę wam zajmował dużo czasu. Mam dla was informacje, z którymi powinniście się zaznajomić... Rasputin nie żyje... Gdy Vengaul go złapał i próbował wyciągnąć od niego informacje, ten przywołał fale powietrza, które rozerwały jego i budynek, w którym obaj się znajdowali. Jakby na to nie patrzeć, krył nas...
-To dosyć dobijające. Rasputin był w porządku, dobrze się dogadywaliśmy. Lord Xenon pewnie strasznie przeżywa jego stratę.
-Nie powiedziałem mu o jego śmierci. Jego i tak pewnie by to nie obchodziło. Xenon ma teraz swoje zasrane Quantum Univers. Ma nas w dupie...
Eryman, zaufany Xenona nie wytrzymuje i atakuje Wargotha, ten broni się za pomocą iluzji.
-Odszczekaj to ty gnoju!
-Erymanie, jestem bardzo wdzięczny za miecz. Ale proszę Cię, idź teraz do Xenona robić to, co dupolizy umieją najlepiej.
-Ty arogancki pętaku!
Tyrranar spogląda na sytuację i zauważa własny interes.
-Interesujące. Z chęcią pooglądalibyśmy sobie krwawe mordobicie, lecz pamiętajcie że ze względu na naszą liczebność każdy z nas jest na miarę złota. Poza tym, sądzę, że obaj macie dużo racji. Quantum Univers może się nam przydać w realizacji naszych pragnień. Ja mam zamiar z tego skorzystać i nie pozwolę, aby taka banda szczeniaków mi przeszkodziła...
Coraz więcej członków Los Muendos zastanawia się nad prawdomównością Xenona, ten zaś dyskutuje o obecnym obrocie spraw z Dedradonem.
-Im bliżej miasta się znajduje tym bardziej wyczuwam złowrogą energię. Jakbym czuł już kiedyś coś takiego, ale nie w takim natężeniu. Działa na mnie nawet teraz. Gdy mam w sobie energię Laresa i Quantum Univers.
-Xenon, czy nie uważasz, że jego przybycie jest niepodważalne? Mnie również się to nie podoba, ale taka jest prawda...
-Zamknij się. Osobiście go wykończyłem. On nie żyje. Nie udało mu się dopaść Julo Robbensa. Jego plan upadł.
-Robbensa może nie dopadł, ale nie mogę uwierzyć, że zginął tak łatwo. Że niby jego ciało się rozpadło? Niemożliwe.
-A jednak, to ja zabiłem Soprana. Ta energia musi się wydawać taka wielka przez ten cholerny portal. A ty, nie powinieneś wątpić we mnie, nigdy.
-Skoro tak uważasz, nie będę się z tobą kłócił. Jednak uważam, że parę rzeczy wyszło nam spod kontroli.
-Jeżeli dalej ma się tak potoczyć nasza dyskusja to lepiej zamilcz. Chyba nie chcesz, żeby niewłaściwi ludzie dowiedzieli się, w jakim towarzystwie spędzasz czas Dedradon.
-Przepraszam, po prostu kiepsko to widzę...
  Natomiast Soplicus podąża do klasztoru. Rozgląda się po ruinach.
-Jak widzę wszystko zostało zrealizowane. Vergon wybił zakon i utorował przejście. Ciekawe, dlaczego przywołał do tego runicznych mścicieli... 
W głębi zauważa kulę energetyczną.
-Heh, więc tak to ukartowałeś. Dobra robota przyjacielu, możemy rozpocząć trzecią fazę. Niesamowite. I pomyśleć, że opanował tworzenie kuli jaźni. Zajrzę jeszcze do jego laboratorium a potem zajmę się Zygfrydem.
Xenon posyła kukłę za Sopranem.
-Niemożliwe, co tu się dzieję?
Rangos schodzi do podziemi, wchodzi do biblioteki i blokuje za sobą drzwi pieczęciami.
-Sukinsyn zablokował drzwi. Przełamanie uroków zajmie mi trochę czasów. Szkoda, że nie mogę używać tu wybuchów. Dowiem się, o co chodzi z tym twoim przetrwaniem. A jak już się dowiem, to Cię zabiję...
-Khod Mroczne Przywołanie!... Nie jest to co prawda główna atrakcja, jaką dla Ciebie przygotowałem, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Obecnie nie chcę, abyś mi przeszkadzał. Ruszaj, daję Ci szansę na dopełnienie twojej zemsty... Demoyerze.
Demoyer kierowany zemstą natychmiast atakuje, Xenon może jedynie odperować atak.
-Cholera, będę musiał przysłać tu kolejne ciało. Demoyer nie jest jedynym, którego może przywołać. Co gorsza, on ma jeszcze do dyspozycji to...

IX

W mieście następuje chaos w działaniu GWAB\'u. Lewus stacjonujący na statku w porcie i jego oddział zostają zaatakowani przez Norda. Przeżywa z całej grupy jedynie komandor, wcześniej udaje mu się nagrać chwilę przed atakiem. Jeden z żołnierzy natychmiast biegnie z nim do Vengaula.
-Co się dzieję, dlaczego czuję ogromną moc zbliżającą się do wyspy? To na pewno nie zwiastuje niczego dobrego. Mam złe przeczucia.
-Pułkowniku! Komandor Lewus dziesięć minut temu przesłał ten klip video. Koniecznie musisz go zobaczyć.
Obydwaj biegną do sali, gdzie odtwarzają materiał.
-”Pułkowniku, na horyzoncie pojawił się dziwny znak. Wszyscy rycerze na statku poumierali. Ja jeszcze jakoś się trzymam w tej tragicznej sytuacji. Myślę, że to wszystko jest wywołane przez ko...”
Sygnał się urywa.
-Lewusie...
Po dwóch dniach aktywiści GWAB\'u odnajdują Lewusa ogłuszonego niedaleko statku. Zanoszą go do medyka, gdzie się pomału budzi. Cały czas czuwa przy nim Vengaul.
-Pułkowniku, co się stało? Dlaczego czuję się, jakbym dostał obuchem w łeb?
-Powiem Ci tak Lewusie. Twój oddział został zniszczony, a nawet nie wiem, czyja to sprawka. System kamer... no cóż, już nie ma systemu kamer. Udało nam się jedynie odtworzyć krótki film, który przesłałeś. Sugerowałeś na nim, że to zdarzenie jest czymś wywołane. Co to takiego?
-... To portal. Jakiś potwór zamordował moich ludzi. Ta, pamiętam. Zabiłby i mnie, lecz chciał, abym przekazał Ci wiadomość... „Piekielny portal zostanie otwarty w mrocznej wieży pogardy. Źródło życia zostanie zagrożone, złowieszcze czary będą wyzwolone. Bracia zostaną zesłani, razem do wiecznej przystani. Mrok wyciągnie swe szpony, otwierając puszkę pandory”.
-Proroctwo, kto to do diabła?... Ekhm, Lewusie, lepiej weź sobie wolne na jakiś czas. Ja w tym czasie pochowam Rasputina...
Nijo z polecenia Xenona odnajduje kolejną wskazówkę pozostawioną przez Penebre.
-Nareszcie księga Penebre jest nasza. Posuniemy się teraz krok dalej. Muszę nałożyć na nią blokadę, bo inaczej nie będzie za ciekawie. Armis Draconic Kwin Qwe Sygnum...
Gregor i Lauron docierają do jaskini, lecz w środku droga rozgałęziała się. Postanawiają jak najszybciej przeczesać pomieszczenia i rozdzielają się. Lauron trafia we właściwą uliczkę i wchodzi do sali obrad Los Muendos.
-Tutaj swoje spotkania musi mieć drużyna Xenona. Coś mi jednak tutaj nie pasuje. Przecież nie zostawiliby tego miejsca bez żadnej ochrony, na pewno...
Przejście za Lauronem zamyka się.
-No to wykrakałem.
-Lauronie, czy ty naprawdę sądzisz, a raczej, czy byłeś aż tak strasznie naiwny, aby sądzić, że możesz tu wejść i potem wyjść stąd żywy?
Przyczajony Draco atakuje bez ostrzeżenia Laurona, skacze w bok, aby uniknąć zderzenia.
-Tak, jak myślałem. Nigdy nie dajecie wyjąć broni przeciwnikom. Może przynajmniej się przedstawisz. Chcę wiedzieć, przeciwko komu wyciągam miecz.
-Więc nie poznajesz mnie drogi mistrzu? W sumie nie dziwię się. Pewnie byłem dla Ciebie tylko niewygodnym wspomnieniem.
-Zaraz... Nie, Draco? Minęło tyle lat. Tylko mi nie mów, że cały czas dla niego pracowałeś?
-No cóż, ja nazwałbym to wymianą. Lord Xenon daje mi moc, a ja w zamian robię to, o co mnie poprosi. Można by rzec, że wzajemnie się uzupełniamy. On docenia mnie.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Niestety wyciągnąłeś złą kartę.
Dochodzi do wymiany ciosów.
-Draco, czy ty naprawdę nie widzisz, jak Xenon manipuluje tobą oraz innymi swoimi poplecznikami, czy ty naprawdę potrzebujesz tej potęgi? Moim zdaniem nie. Przyjmij moją pomoc, ja się za tobą wstawię.
Moc oraz przekonania Draco były jednak silniejsze. Przeteleportował siebie oraz Laurona na samą górę, z której strażnik został zepchnięty.
-Myślałem, że postąpisz inaczej, ale skoro zdecydowałeś to dlaczego mnie nie zabiłeś? Intrygujące. Tak czy inaczej, posiadł potężne zdolności, przez jakiś czas nie będę mógł się ruszać.
Leżącego Laurona odnajduje Gregor i natychmiast mu pomaga. Draco zaś rozważa...
-Przyjąć twoją pomoc. Stawisz się za mną. Piękne słowa. I może mam jeszcze czekać na wspaniały happy end? Bezcelowe...
„-Powiedzmy, że ja i strażnicy, mamy nieco odmienne przekonania. Mam dość klepania ich ciągłych morałów, chcę się rozwinąć”
„-Tak mi się wydaję, że nie powinniśmy dzielić ludzi na tych dobrych i na tych złych”
-... Ja po prostu uświadomiłem sobie, że nikt z was nie pomoże mi odnaleźć czegoś takiego jak prawda. Mogę jedynie działać dla siebie, zwiększać swoją moc. To daje mi poczucie rzeczywistości...
Przebywający na statku Nord czeka zaś na jakiegoś człowieka, który wejdzie na niego. Po jakimś czasie wchodzi tam dwóch członków GWAB. Przeszukują statek.
-Odpuść ten magazyn, na razie przeszukajmy pokój kapitana i kajutę.
-Gdyby przysłano nas tutaj więcej, już dawno byśmy przeszukali cały ten statek.
-Oj nie narzekaj, będzie więcej kasy dla nas...
-Ależ drodzy panowie! Myślałem, że dałem wyraźne znaki, abyście opuścili to miejsce.
-Więc to ty, postanowiłeś się ujawnić, Dżeki aresztuj go...
Szybkie wbicie miecza w plecy blokuje jakiekolwiek ruchy paladyna.
-Rycerzyku, twoje ciało mi się raczej nie przyda, za to twój kolega może być pomocny. Khod, Magakuma...
Zaklęciem dobija rycerza...
-Dokuszendo, Kuranji Aplicarne. Weźmiesz ten zwój i aktywujesz w środku miasta. Potem ponownie przejmę nad tobą kontrolę. Pieczęć Arantos, aktywacja.
Opętany Dżeki zmierza w sam środek miasta, gdzie uaktywnia kolejny czar.
-Khod Mroczne Przywołanie!... Witaj ponownie w świecie żywych, Inariot.
-Wodo... wodospady, Sopran, gdzie ja jestem?
-Jesteśmy w mieście. Myślę, że jeszcze przez moment będziesz musiał synchronizować się z ciałem. Zaklęcie źle na Ciebie działa.
-Już rozumiem, ta poniszczona zbroja, to jest ta forma przywołania. Kim ty do cholery jesteś?
-Przejęcie! Nadejdzie jeszcze czas na pogawędki, a teraz ruszaj, rozwal to miasto!
Inariot nie ma nawet cienia szans na przezwyciężenie mocy, która nim kontroluje. Zmuszony jest ruszyć i niszczyć wszystko, co stanie mu na drodze. W krótkim czasie morduje ludność z placu kupców. Żołnierze wraz z przybyłymi na pomoc Dagosem, Mortenem, Halpem i Zinojewem tworzą barykadę. Miasto zamienia się w pole bitwy...

X

„Niech go szlak, jest silniejszy niż ostatnim razem”
Demoyer powoli kroczy do kukły Xenona.
-To ciało jest jakieś zmodyfikowane. Nie myśl, że się nie przygotowaliśmy. Stworzymy tutaj grobowiec dla twojego ciała.
-To ma sens. Problem jednak tkwi w tym, że nie doceniasz mnie. Przywołanie!
Xenon blokuje mieczem atak Demoyera, zaś przywołaną kukłą unieruchamia.
-Khod Kornal El Egzekutija.
-Zaraz, co jest z moimi nogami?
-Kornal El Egzekutija służy do zabijania przeciwników, jednakże na istoty przywołane działa bardziej jako blokada. Unieruchamia ją zależnie od mocy użytkownika.
-Tego mogłem się po tobie spodziewać. To jednak nie ma znaczenia. Odnalazłem zapiski, których szukałem. Dwa klucze świątynne, Insygnia, Berło i Quantum Univers. Brakuje mi jeszcze dwóch elementów do ułożenia...
Zerox i Vergon tymczasem badają ostatnie ciało Soprana.
-Zeroxie, czy ukończyłeś już prace nad tym ciałem? Soplicus jest w klasztorze więc my moglibyśmy się dowiedzieć, dlaczego nastąpiło niepożądane uwolnienie pamięci tego klona.
-Sprawdziłem to ciało. Jest w nim wiele jednostek niekontrolowanej mocy. To trochę tak, jakby ktoś inny sterował tą kopią.
-Ktoś inny?
-Ciężko mi to wytłumaczyć. Nie mieliśmy jeszcze z czymś takim do czynienia. Szkoda, że utraciliśmy kontrolę akurat nad tym ciałem, ale Rangos twierdzi, że osiągnął swoje założenia. -Zobaczymy, ja złożę wizytę u naszego przyjaciela z Insygniami.
-Pozostały jeszcze dwa ciała zdalne do użytku, czterech już straciliśmy, każdy przyniósł inny efekt... Kontrolowanie Anny. Bajeczka z bronią ostateczną. Podłożenie głowy Laresowi. I w końcu, omotanie Wogena, niestety nie do końca udane...
Prawdziwy Xenon zaś przebywał na wzgórzu Alińskim wraz z Dedradonem, z którym próbował rozwikłać jeszcze pozostałe zagadki.
-Zygfryd, ile pieczęci jest nałożonych na drzwi?
-Syptum, Oxylon, Lamda, Carno. Cztery zaawansowane pieczęcie. Zatem posiada duże ładunki many, nad którymi dobrze panuje. Swobodnie użył jednej z najbardziej wymagających technik Khod. Przyzwał tylu ludzi w tak krótkim czasie, czy to ten sam człowiek?
-Zastanawia mnie co innego, w tym wymiarze są osoby, które w ogóle się nie starzeją, tak samo jest w jego przypadku. Ciekawa sprawa, prawda?
-Zastanawiałem się nad tym. To nie są zwykłe osoby, to istoty wyróżniające się specjalnymi zdolnościami. Z tego by wychodziło, że z tym wymiarem połączony jest kamień filozoficzny, jego pan obdarzył wybrane osoby wiecznym życiem.
-To Rangos, tysiąc lat temu wytworzył napój z kamienia filozoficznego. On musi być jego panem. Być może ten artefakt niesie za sobą jakieś większe właściwości.
-Zobaczymy. Muszę przejąć kontrolę nad ciałem. Autokontrola zaraz mi się wyczerpie, wybacz Dedradonie.
Myślami Xenon przenosi się do kukieł, którymi po dłuższym czasie przełamuje pieczęcie.
-W końcu złamałeś ostatnią pieczęć. Spodziewałem się, że zdejmiesz ją szybciej.
-Nie musisz mi gratulować, Soplicusie Rangos. Czego szukasz w tych podziemiach klasztoru, chyba nie wzięło Cię na sentymenty.
-Wygląda na to, że pogodziłeś się już ze świadomością, że ciągle żyję. Widzisz, jak się ułożyło, znowu się spotkaliśmy. Jednakże nie powinno Cię interesować, czego tu szukam, tania podróbo!
-Jak śmiesz...
Próby ataku klonami nic nie dają, Rangos śmieje się w twarz kukłom.
-Słabo. Khod Maxyma Ekserminato.
Kukła w białej szacie pada bez życia.
-Takie wątłe ciało, wypełniłeś je wielką energią. Czy nie uważasz, że używanie ciała kobiety jako marionetki jest nieco podłe? A zresztą, nie obchodzi mnie to. Nie mam dla Ciebie głównego prezentu, gdyż brakuje mi jeszcze paru rzeczy. Ale mam coś nowego, być może Cię zaciekawi...
Ziemia w promieniu kilometra zaczyna się trząść.
-Khod, Mroczne Przywołanie. Zdjęcie pieczęci, czarna trumna. Sukilpos Sognar...
-Jak to możliwe. Jeżeli jesteś w stanie przywołać kogoś takiego... to kim ty do cholery jesteś?
W tym momencie wszystkie przemyślenia Xenona się załamały. Siła wybuchu niszczy ścianę biblioteki.
-Co tu się wyrabia, od tak sobie rozwalił ścianę.
-Joł Zygi, jak widzisz troszeczkę nas poniosło.
-Myślisz, że to jest zabawne. Kim ty jesteś? Jaki jest twój cel?
-Rany, wydaje Ci się, że wiesz wszystko a jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że nie wiesz nic. To musi być interesujące. Mój przyjaciel zaraz dobitnie Ci to wytłumaczy.
-Przyjaciel powiadasz, jakoś nie jestem przekonany.
-Chciałem go wezwać później, ale moja powłoka mogłaby nie wytrzymać przywołania innych kart atutowych. Cóż, przynajmniej będę miał kolejne ciało Linkszejna z głowy. Liczę na Ciebie, Soplicusie...

Smoki Maeterii 2008-2012 All Rights Reserved
Design by WasinArt.pl