Apocalypsus cz III

I

Był burzowy dzień. Deszcz padał mocniej, niż zawsze. Xenon wracał z pobliskiego Mehas z zakupów. Nagle rzucił je, gdy wszedł na farmę... Wszyscy zostali zamordowani. Ciała tych, którzy byli mu bliscy, leżały na trawie w kałużach krwi. Zrozpaczony Xenon mimo to szedł dalej i patrzył, jak jego marzenie obróciło się w ciągu jednego dnia w ruinę. Wszedł do domu, gdzie zobaczył martwego Janusa. Pobiegł na górę, gdzie nie wytrzymał, zobaczył rozćwiartowane ciało Crissa z wypisanym na jego ciele znakiem pieczęci pustki...  Biegnie na środek farmy i zaczyna szlochać... Budzi się pewna istota w Xenonie, niedopuszczana do głosu od czasu zakopania miecza Xenona...
-Xenon... Xenon, wstań, nie możesz teraz leżeć, oni tutaj są... Xenon, pomogę Ci...
Xenon budzi się w swoim alternatywnym wymiarze. Żali się sobie.
-Jestem przeklęty. Przez cały ten czas, on mnie obserwował, po czym ich wymordował...
-Ciężko nie przyznać Ci racji.
Rozgląda się...
-Ta energia, ten głos, kim jesteś?
-Sam musisz zadać sobie to pytanie. Próbowałeś odciąć się od przeszłości, zakopałeś mnie.
-Czy ty... jesteś Czarnym Nadzorcą? Jak to możliwe?
-A jak to możliwe, żebyś pozbył się części samego siebie? Istotnie, jestem twoim towarzyszem, tak samo jak jestem twoją mocą.
-Skoro to wszystko jest prawdą, to dlaczego nie zrobiłeś nic, żeby powstrzymać tą makabrę?
-A dlaczego ty nie próbowałeś usłyszeć mojego wołania? Ostrzegałem Cię Xenon. Demoniczny Książę osłabił twoją czujność. Przestał zsyłać na Ciebie wizje. Poza tym zakopałeś mnie, swój miecz w ziemi, odrzuciłeś.
-Zatem, czy jest jakiś sposób, w który mogę to wszystko naprawić?
-Tak, będziemy musieli ponownie stanąć jako drużyna. To wystarczy, żeby moc została przywrócona...
Xenon, nie widząc innego celu, postanawia zemścić się za tą śmierć i ponownie budzi w sobie moc...
Tymczasem z oddali słychać odgłosy rozmowy Ezekiela i Księcia.
-Tak jak było nakazane, resztę zostawiam tobie.
-Ta, dobra robota, teraz wrócisz do Agmos. Zamkniesz się w celi i będziesz wyczekiwać mojego powrotu.
Demoniczny Książę schodzi ze wzgórza na wprost leżącego Xenona.
-Nadszedł czas, aby odzyskać naszą własność.
Nagle ziemia zaczyna się trząść.
-Co do... To niemożliwe, skąd on wyzwolił takie pokłady many? Przecież on nie użył absorpcji, wiedział bym o tym.
Wykopując swój miecz Xenon ponownie połączył się ze swoim drugim \"Ja\". Zmienia ubiór ze łachmanów farmera na oryginalną szatę Xenona w czarno-niebiesko-fioletowym kolorze. Nadzorca przedstawia Xenonowi swój plan.
-Xenon, żeby to zakończyć, musimy zniszczyć tego, który nas stworzył. Jednak nie uczynimy tego, dopóki nie pokonamy Księcia. Stanowi on osłonę duchową Apocalypsusa. To trochę bardziej zaawansowana więź od naszej.
Wzburzony faktem obudzenia mocy Xenona, Książę zaczyna się denerować. Do tego zauważa kolejną zmianę.
-Deszcz przestaje padać, przecież go nie odwołałem.
Tak szybko, jak Książę to powiedział, Xenon zaatakował go i przyparł do pobliskiej skały.
-Widzę, że bardzo nisko traktujesz swoich krewniaków. Atak może był i niezły, ale...(bez wypowiadania na głos inkantuje) nie wystarczający, żeby mierzyć się ze mną.
Nagle otoczenie wokół Xenona się zmienia, zamiast w Księcia ma swój miecz wbity w drzewo.
-Co... czy on... tak naprawdę jest drzewem?
-Czy Ciebie pogięło? Użył swojej techniki manipulacji otoczeniem. Zmienił nasze koordynaty. Zamierza spalić nas żywcem.
Książę w swojej \"demonicznej\" postaci koszmaru przypuszcza atak. Zaiste straszliwa była to forma. Wyglądem przypominała wielkiego tygrysa, lecz była to niematerialna dusza jego wielkości płonąca demonicznym ogniem.
- I jak podoba Ci się moja prawdziwa forma? Tak jak i ty, ja także posiadam ukrytą siłę. Siłę, która przekracza moce wszystkich przedwiecznych. Otrzymałem specjalną rolę od naszego ojca.
Odchodzi spod ucisku miecza Xenona i atakuje ognistym pociskiem. Ten zostaje odbity w przeciwnym kierunku.
-Dokładnie. Kto niby miał was poprowadzić, kto miał trzymać was w ryzach? Król musi spoglądać do góry, natomiast ja, Książę, miałem pilnować stabilności fundamentów w jego pałacu.
Chwila oddechu dla obydwu walczących.
-Jeśli tego nie akceptujesz, będę musiał wymierzyć Ci najwyższą karę... Xenon, zabiję Cię...
W tej chwili zaczynają się długie ataki Księcia i ucieczki Xenona broniącego się przed nimi.
-Czy ta bitwa na teleportacje długo jeszcze potrwa? Postaraj się przebić go jak najszybciej. Trzymam zaklęcie na wysokim poziomie mocy.
-Nie mów, że ty...
-W istocie. Jego moc się przyda.
Słuchając polecenia Nadzorcy przebija Księcia w momencie, gdy ten rzuca się na niego, obydwaj przyjmują na siebie potężne ciosy...


II

-Xe...non...
W tym momencie absorpcyjne zaklęcie Czarnego Nadzorcy wyssało wszelkie życie i moc z Księcia. Zadowolony z efektu Nadzorca informuje Xenona o niesamowitym szczęściu dotyczącego jego czaru.
-Mieliśmy farta, miał w zanadrzu trzy czwarte swojej siły. Wierz mi, odrobina więcej i doszłoby do przebicia naszej energii.
Dochodzi do stabilizacji nowej mocy w ciele Xenona. Jego szaty zmieniają kolor na czarno-czerwony. Patrzy na Księcia i zaczyna się zastanawiać.
-Co z nim zrobimy? Mamy tak w ogóle od niego spokój.
-Tak, on nie żyje. Musimy zniszczyć jego ciało.
-Spodziewałem się czegoś takiego.
Dochodzi wraz z ciałem Księcia do farmy, gdzie postanawia uporządkować tamtejszą energię z ciał swoich bliskich.
-Zajmę się ciałami, pozostawię je przynajmniej odpowiednio przygotowane. Mam nadzieję, że mamy wystarczająco dużo czasu.
Po wszelkich czynnościach wchodzi on na pobliskie wzgórze.
-Nadszedł czas wejścia na główny szlak, do którego prowadziło wiele dróg. Muszę się jednak dowiedzieć, co Ezekiel tutaj robił... i dlaczego to robił...
Ucina kawałek z ciała Demonicznego Księcia i używa go do teleportacji w pobliże portalu prowadzącego do Agmos, znajdującego się na Ziemii Vordusów. Były porośnięte dżunglą, toteż musiał się uporać z tamtejszymi bestiami, które ustanowiły tam swoją siedzibę. Nie był to jednak jakiś nadzwyczajny wysiłek, gdyż po absorpcji życiodajnej energii z ciał znajdujących się na farmie zyskał ogromną moc. Z Vorduczykami miał przyjazne kontakty, także Xenon mógł spokojnie wejść do portalu. W momencie, kiedy miał wejść do portalu, Czarnego Nadzorcę dopada mała rozterka.
-Xenon, nie mówiłem Ci tego wcześniej, ale wiesz, nie mogę Ci wszystkiego obiecać. Być może ta walka będzie ostatnią w naszym życiu.
Xenon, zdecydowany w swoim działaniu odpowiada dość ironicznie.
-Dzięki za informację. Ta ewentualność jednak odpada. Mam nieco inne plany.
Zaraz po tych słowach Xenon wkroczył do portalu.


III

Wchodząc do swojego dawnego domu Xenon zaczyna myśleć, skąd pojawiły się braki w mocy Demonicznego Księcia. Szybko skupił się jednak na głównym celu. Nie zauważa zbyt wielkich zmian na wyspie i teleportuje się do wewnętrznej części Agmos. 
-Nie zmieniło się tu specjalnie.
Wyczuwając przygotowanie pozostałych Przedwiecznych, Nadzorca ostrzega Xenona.
-Bądź czujny, stężenie many momentalnie wzrosło.
-Czyżby... spodziewali się?
Wchodzi do głównej sali, gdzie podchodzi do niego Orion.
-Proszę, proszę. Któż to nas odwiedził. Lider we własnej osobie.
Orion spogląda na Xenona.
-Wyczuwam w tobie pewną zmianę Xenon. O tak, stałeś się słaby. To przez to, że nie bierzesz udziału w dalszych akcjach.
-Słaby powiadasz. No dobra, ile akcji przeprowadziliście, Orionie?
-Pytasz, ile akcji. Heh, wystarczająco.
-To znaczy?
-Wystarczająco, żeby zgnieść Cię na miazgę.
Skacze i uderza Xenona kastetem w brzuch.
-Zobacz śmieciu, nie potrzebuje nawet mojego miecza, żeby się tobą zająć. Zwykły kastet...
-Przepraszam, ale nie mam na Ciebie czasu. Jak widzę, nadal wierzysz w to, co mówi Apocalypsus.
-On wyznaje prostą zasadę, nie ma miejsca na słabych, silni przechodzą dalej.
-Rozumiem...(pobudza moc Księcia)
-Co... Co to do diabła za energia?
Silny wstrząs i Orion zostaje odrzucony z taką siłą, że jego głowa została niemalże rozcięta na pół przy pobliskim filarze, na którym się zatrzymał. Krzyżowiec został zniszczony w obliczu mocy tego ataku.
-On mi się już raczej nie przyda, piesek Apocalypsusa.
Przechodzi kilka kroków i zauważa patrzącego na niego z boku Ragnara.
-Xenon, nieźle potraktowałeś tego głupka. Jednak mnie interesuje co innego. Twoja moc, jest jakby wymieszana...
-Skoro on nie był w stanie dostrzec tego swoim okiem, ty także tego nie pojmiesz. Szkoda mojego czasu na tłumaczenia. Gadaj, gdzie jest Apocalypsus?
Wyraźnie wzburzony Ragnar wyciąga Mjollnira...1
-Coś, czego nie pojmę... Nie wiem, czemu miałbym po tak nieuprzejmym zachowaniu odpowiedzieć na twoje pytanie.
Ragnar jest zmuszony uklęknąć pod wpływem czaru Xenona. Dostrzega pochłoniętą przez Xenona siłę.
-Nie, ta moc, ona nie jest twoja. To dlatego tak łatwo wpływasz na nasze ciała. Ignorujesz nasz pancerz.
-Gadaj, gdzie jest Apocalypsus! Nie mam czasu na długie poszukiwania. A może wolisz, ażebym odciążył twoje ciało od głowy?
-Ty... gnoju, on zabije nas wszystkich... przebywa w Komnacie Korupcji.
-Dobra decyzja, w przeciwnym razie byłbyś martwy już od kilku sekund.
Xenon otwiera bramę za pomocą telepatii i dochodzi do schodów. Nadzorca dopilnowuje jego przygotowań do walki z Apocalypsusem przed wejściem do Komnaty Korupcji.
-Jesteś gotowy?
-Ta, wziąłem tę maskę, którą przygotowałem. Nie mam zamiaru pokazywać mu swoich emocji.
-Tych raczej nie ukryjesz...


IV

Rozpoczyna się etap walki z Apocalypsusem. Xenon kroczy po schodach przeznaczenia. Widzi z nich swego największego wroga...
-Już czas. Syn marnotrawny powraca do swojego ojca. Tak było napisane w jednej z wielkich ksiąg, czczonych w odległym świecie. Inna też mawia, że jest on tym, który daje życie i powoduje śmierć. Niewierni, którzy się od niego odwrócą, z założonymi obrożami i łańcuchami zostaną ostatecznie do ognia wrzuceni. To takie tam moje rozważania.(Pomału podchodzi do Xenona) Xenon wyczuwam moc wypływającą, nie, silnie emanującą z Ciebie.
-Nie zbliżaj się do mnie potworze!
Roztargniony Xenon atakuje, lecz Apocalypsus swobodnie ucieka.
-O tak, Czarny Nadzorca, nieumarli, tamci ludzie oraz Demoniczny Książę, przepiękna kompilacja.
Wykonuje atak na Xenona.
-Nie rozczarowuj mnie, nie zblokowałeś miecza. Nie miałbyś teraz głowy, gdybym tego chciał.
Przenosi się w bezpieczną odległość od swojego wytworu.
-Tak na marginesie, byłem ciekawy, czy zabijesz Ragnara. Szczerze mówiąc było dla mnie obojętne, czy powie, gdzie się znajduje. Interesowało mnie tylko, jak daleko się posuniesz.
-Czy we wcześniejszych sytuacjach także mnie testowałeś?
-Pamiętasz, co kiedyś Ci powiedziałem?
\"Właśnie dlatego wiem, że wybrany, dzięki tak inteligentnym istotom, wielu władców odnosiło niesamowite sukcesy.\"
-Jesteś naprawdę inteligentnym dziełem. Dlatego chciałem sprawdzić twoją psychikę. Twoje reakcje na różne sytuacje. Prowokowałem Cię. Nasyłałem wizję przez demonicznego naiwniaka. No, Ezekielowi również przy okazji. Był przydatną lalką, która wymordowała twoich śmieciowych ludzkich przyjaciół. Tego, jak mu tam, Crissa?
-Zabiję Cię. Mój potencjał skończy się na twojej śmierci, ty gnido!
-Na twoim miejscu przygotowałbym się na wypranie umysłu, lecz zanim to nastąpi... Przywołanie.
Nagle obok Apocalypsusa pojawia się opętany Ezekiel.
-Ezekiel, zapewnij nam rozrywkę przed tym, jak twój brat podziękuje mi na kolanach.
Zaczyna się walka Xenona z Ezekielem. Obydwie strony wymieniają ataki, których siła była niewyobrażalna dla zwykłego śmiertelnika. Xenon próbuje przemówić do Ezekiela.
-Ezekiel, nie pozwól mu się kontrolować. Wiem, że nie chciałeś nic zrobić tamtym ludziom.
-Xenon, ja, nie, masz rację. Pokonajmy tego demona wspólnie.
-Twoja kontrola padła...
Xenon nie wyczuł podstępu Ezekiela, który wykorzystuje okazję.
-Oczy feniksa! Niezniszczalna klatka bólu umysłu!
Czar klatki spowodował, że dusza Xenona, która oddychała, pojawiła się tonąca w wielkim morzu, bez możliwości wynurzenia.
-Nie mogę się ruszyć...
Wściekły Nadzorca nie pochwala jego decyzji.
-Dałeś się złapać w jego oczną iluzję. Mówiłem, że Apocalypsus zobaczy twoje uczucia. Wykorzystał je przeciwko tobie.
-Ja... duszę się... błagam... pomóż mi zaczerpnąć powietrza... choć odrobinę...
Nadzorca postanawia wziąć sprawę w swoje ręce.
-Niech i tak będzie. Dawaj mi kontrolę nad ciałem. Zamienimy nasze świadomości i złamiemy urok na ciele.
Razem uwalniają się, Nadzorca blokuje atak Ezekiela. Z dala Apocalypsus narzeka na tą walkę.
-To ma niby być walka przedwiecznych? Żałosne.
Nadzorca wykonuje atak błyskawicą. Nie mogąc go powstrzymać, Xenon ponownie przejmuje kontrolę.
-Ezekiel...
Ezekiel nie wytrzymuje siły tego uderzenia i upada.
-Xenon, on... planuje Cię wykorzystać...


V

Ezekiel upada bezwładnie na ziemię. Tym samym Apocalypsus jest zmuszony się wtrącić.
-Rany, rany. Przypuszczałem, że z mocą oczu feniksa to będzie ciekawe doświadczenie. Cóż, drobne pomyłki mogą się zdarzyć.(Jego oczy zaczynają mocno świecić) Pora, abym zadziałał.
Nagle Xenon całkowicie traci przytomność, wybudza się dopiero po kilku minutach, leżąc na piedestale.
-Nareszcie się przebudziłeś, drogi synu. Na początku planowałem wyczyścić Ci umysł i użyć twojej esencji do realizacji mojego głównego planu. Teraz jednak myślę, że twoja moc będzie użyta w zupełnie nowym przedwiecznym. Tak, zginiesz. W momencie, gdy zacząłeś się kształtować byłeś inny, niż reszta. Być może była to sprawka przeznaczenia. O ile w ogóle coś takiego istnieje. Heh, teraz będziesz mógł sobie odpocząć. Kiedy ja stworzę z twojego ciała klucz do bramy Okariotu...
Nie daje Xenonowi szansy na jakąkolwiek reakcję i zaczyna inkantować...
-Khadosh, przywołanie insygnii Azdarna, rozpoznanie symboliki, nadanie formy, odpieczętowanie, Conci Victis, Xenon...
Apocalypsus jest niemal przy końcu przywoływania, gdy nagle zostaje zaatakowany i cały czar szlag trafił. Xenon nie może uwierzyć w to, co się dzieje.
-Co tu się wyrabia?
Apocalypsus jest niemal wściekły.
-To niemożliwe, przecież tuż przed momentem leżałeś tam martwy.
Zdziwiony Xenon nie pojmuje, w jaki sposób udało mu się przetrwać
-Jakim cudem?
Nadzorca zaczyna rozumieć plan Ezekiela.
-Już rozumiem, to sprawka mocy w jego oczach.
Xenon wstaje i widzi, jak Ezekiel trzyma swojego ojca pod uciskiem Kościołomotacza.
-Powiem wam, że obaj potraktowaliście mnie jak zupełnego nowicjusza. Żaden z was nie zasłonił się przed iluzją. Rzuciłem ją, gdy Xenon się uwolnił.
W tej chwili Xenon sięga po miecz.
-To naprawdę przełamało twoją kontrolę...
Chwila wytchnienia dla walczących. Xenon wbija Czarnego Nadzorcę w Apocalypsusa.
-Ezekiel, twój Kościołomotacz... Czy ty uszkodziłeś jego szkielet?
-Nie, w przypadku tak potężnych bytów mogę jedynie paraliżować poprzez uderzenie w kręgosłup. Jednakże to nam wystarczy. Musisz zaabsorbować jego energię.
-Jasne, użyje jej, aby go zniszczyć. To koniec twojego terroru!
Ojciec budzi się z odrętwienia wywołanego paraliżem.
-Przykro mi, zdradziecki synu, jesteś w wielkim błędzie.
Apocalypsus wyrywa się kosztem jednej czwartej powierzchni swojego ciała.
-Ezekiel także okazał się być ciekawym obiektem eksperementalnym. Na pewno warto zachować twoje oczy. Gdy już to zakończymy, nadejdzie czas nowej generacji. Wcześniej jednak ukończę tworzenie klucza. Xenon, nadszedł kres twojej żałosnej egzystencji. Tak, nie da się jej inaczej określić. Przegracie, ponieważ nigdy nie będziecie w stanie zrozumieć jednej kwestii. Niezależnie od tego, w jakim świecie przyjdzie nam egzystować, ciągle istnieje jedna prawda, której ludzie się boją, odrzucają ją od siebie. Budujecie więzi pomiędzy sobą dodając do tego wyższe wartości. Czy to przyjaźń, miłość, generalnie nie ma to wielkiego znaczenia.
Wypomina Ezekielowi i Xenonowi obrazy ze swoich własnych wspomnień i dotychczasowe wydarzenia: Obraz mistrza Khoda, proroka Feromendra, mistycznego Azdarna, imperatora Ghurdona, Zygfryda, i wiele innych rzeczy...
-Uświęcacie relacje między sobą. Prawdą jest jednak, że każdy z was patrzy przez pryzmat własnego interesu. Strach przed nieznanym, samotnością. Wykorzystujecie innych dookoła, aby nakarmić swoje wewnętrzne pragnienia. To jest właśnie absolutna prawda, uczucia wyższe są oszukane. To jedynie blef, wymówka, tylko po to, żeby samemu poczuć się lepiej
W tym momencie rusza na nich z Quantum w rękach.
-Dlaczego do cholery mamy żyć w takim świecie!?
Ezekiel rusza z kontratakiem. Obydwie bronie trafiają w swoje cele.
-Xenon, masz szansę, zobacz, jak wyglądamy. Trzymam go kościołomotaczem. Musisz nas wykończyć.
Nadzorca odzywa się w duszy Xenona. Nie wie jednak, że ten stracił chwilowo nad sobą kontrolę.
-Jeżeli ty tego nie zrobisz, to ja się tym zajmę. Albo zabijesz ich obu, albo ofiara Ezekiela będzie zaprzepaszczona.
-(nie swoim głosem) Wcale nie musisz mi tego powtarzać, cymbale.
Apocalypsus w tym momencie pierwszy raz w życiu jest naprawdę wściekły, zdezorientowany.
-Ten głos... Niemożliwe!
Xenon rzuca czar zniszczenia. Ciało Ezekiela niemal natychmiast się spala...
-Wybacz przedwieczny, twoja ciekawa odwaga zostanie zapamiętana.
... natomiast Apocalypsus resztkami sił jeszcze się trzyma.
-Ty, jakie to prawa natury pozwalają Ci tu ciągle egzystować, przecież powinieneś być...
-Khadosh, otwarcie bramy mię...
W czasie rzucania przez Xenona zaklęcia, Apocalypsus „wyzwala\" umysł Xenona od tajemniczej siły.
-Moja głowa, co ty mi robisz, potworze?
-Teraz już wszystko jasne. Tę bitwę także wygrałem. Choć każdy może to inaczej ocenić. Xenon, to jest dopiero początek. Istnieją na tym świecie rzeczy, o których nie masz nawet bladego pojęcia. Nie wiem, czy zrozumiesz chociaż jedną z nich. Jednego jednak możesz być
pewien. Od dziś dzień będziesz borykać się z nowym jarzmem. Czyn, którego dzisiaj się dopuściłeś odciśnie swoje piętno i zmiażdży Cię, gdy nadejdzie odpowiedni czas. 
Dusza Apocalypsusa przyjmuje postać arcydemona i... znika wraz z Quantum. Jego cielesna powłoka rozpada się. Xenon, przekonany o swoim zwycięstwie, jedynie wyśmiewa Apocalypsusa za te słowa.
-I pomyśleć, że mówi to osoba, która właśnie przed chwilą rozpadła się na kawałki w płomieniach.
Ziemia w Agmos zaczyna się trząść.
-Xenon, musimy się teleportować. Narzucił na nas klątwę, która zniszczy nas, jeśli tu zostaniemy.
-Co zrobimy z ciałem Ezekiela?
-Musi tu zostać. W momencie, gdy rzuciłeś zaklęcie to połączył swoją energię z Apocalypsusem.
W trakcie przenoszenia Xenon zadaje dziwne dla Nadzorcy pytanie.
-Kiedy ja niby rzuciłem zaklęcie?
Nadzorca nie jest w stanie odpowiedzieć mu na to pytanie. Razem teleportują się do opuszczonej jaskini, gdzie mają zamiar pomyśleć o tym - co dalej...

Smoki Maeterii 2008-2012 All Rights Reserved
Design by WasinArt.pl