Szał-jajo

Pewnego razu wiedźma znalazła smocze jajo 
wytworzyć z niego chciała napar zwany \"Szałamajo\"
Pech chciał, że paskudny rozbójnik przechodził polną dróżką
zwędził wiedźmie Bakalji to śliczne czarne cacuszko.

Wiedźma w szał wielki wpadła
zaprosi chłopów mądrych
- Utrzeć nosa zbójowi !
- Pokazać kto tu rządzi !

W sobotę więc u wiedźmy 
odbyła się mała impreza.
Wybrane trunki popijać zechcieli
Rębajło, Mag i Klecha.

Zatrudnić gorzelnika im przyszło 
niestety Czesiu Żytochlej
tak pędził i pędził swój bimber
aż zasnął opity pod stołem.

Rębajło co siłę miał znaczną
walnął toporem w kant stołu.
Toż to się nie godzi 
by o suchym pysku tu siedział Krasnolud.

I raptem zadyma wybuchła
brodacz już stół porąbał.
Klecha w obawie co zaraz go spotka
prędzikiem Magowi na ucho coś szepnął.

Ten wstał i Palec Boga w moc wielką zaklęty,
cisnął w Rębajłę, aż mu poszło przysłowiowe pięty.

Do dziś Krasnolud siedzi i zachodzi w głowę
jak to ten Mag sprytny sprawił,
że w dłoni zamiast topora
dzban z piwkiem się pojawił.

Tu opowieść się kończy, 
co jednak z jajkiem się stało?
Czy wiedźma go odzyska?
Oj tego nie wiem kochane ludziska.

Gdy kiedyś spotkasz zbója 
zapytaj go ode mnie 
czy zjadł to jajo, czy sprzedał.
\"Szałamaju\" niestety nie będzie.

Autor BH.

Smoki Maeterii 2008-2012 All Rights Reserved
Design by WasinArt.pl